System kaucyjny już działa, ale nie wszyscy wiedzą, jak się w nim odnaleźć. Zapytaliśmy mieszkańców Augustowa, jak wygląda to w praktyce. Odpowiedzi pokazują, że wciąż jest sporo niejasności.
Miało być prosto
Kupując napój, płacimy dodatkową kaucję, którą możemy odzyskać po zwrocie butelki lub puszki. W teorii wszystko jest jasne: oddajesz opakowanie, dostajesz pieniądze. Tak przynajmniej wielu wyobrażało sobie działanie systemu…
W praktyce bywa różnie
Nie wszędzie zwrot przebiega tak sprawnie, jak zakładano. Część osób zwraca uwagę, że trzeba szukać odpowiedniego punktu albo korzystać z różnych form oddawania opakowań, nie tylko automatów, ale też pomocy obsługi sklepu. Zdarza się też, że butelkomaty są po prostu nieczynne. Dla wielu więc to po prostu mniej wygodne niż się wydawało.
Mieszkańcy mają wątpliwości
Nowe zasady wywołują mieszane reakcje.
„Nie do końca wiem, jak to działa. Niby proste, ale jak przychodzi co do czego, to trzeba się zastanawiać, gdzie oddać butelki” – mówi mieszkaniec Augustowa.
„Miało być szybciej, a czasem trzeba się naszukać albo poczekać. Nie zawsze jest to takie łatwe” – dodaje mieszkanka.
„Oddać oddam, ale nie zawsze mam po drodze. I to jest chyba największy problem” – mówi mieszkaniec osiedla Śródmieście.

Co dalej?
System kaucyjny ma zwiększyć poziom recyklingu i uporządkować zbiórkę opakowań. To rozwiązanie, które w wielu krajach działa od lat.
W Augustowie – jak pokazują pierwsze tygodnie, mieszkańcy wciąż się do niego przyzwyczajają. I choć sama idea nie budzi większych zastrzeżeń, to sposób działania systemu nadal rodzi pytania.

Autor: augustow.org