28 kwietnia przy plaży Bielnik w Augustowie odbyła się konferencja prasowa połączona z protestem dotyczącym budowy kładki pieszo-rowerowej nad rzeką Nettą. Na miejscu pojawili się mieszkańcy z transparentami, wyrażając sprzeciw wobec przedłużającej się procedury administracyjnej.

W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele władz miasta oraz mieszkańcy, którzy zwracali uwagę na brak decyzji ze strony Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku. Według samorządu, zgoda na realizację inwestycji powinna zostać wydana już kilka miesięcy temu. Tymczasem – jak podkreślano podczas konferencji – procedura ma już blisko 200 dni opóźnienia.

Głos w sprawie zabrał Burmistrz Augustowa Mirosław Karolczuk, który odniósł się do możliwych konsekwencji przeciągających się formalności, w tym ryzyka utraty środków przeznaczonych na inwestycję.

Policzmy szybko. 60 milionów, które mamy zagwarantowane na kładkę, pieniądze od Społem, pieniądze od prywatnych inwestorów. Nazbieramy ponad 100 milionów, których nie będzie można przeznaczyć na rozwój Augustowa, które jakiś urzędnik postanowił wyrzucić do kosza.
— Chcę zapytać, Panie Konserwatorze, czy taki ma Pan pomysł na Augustów? Chce Pan, żebyśmy zostali skansenem, żebyśmy patrzyli, jak nasze dzieci wyjeżdżają do dużych miast, ponieważ tutaj nie można nic wybudować, tutaj nie można zrobić niczego ciekawego? Tak nie może być. Uważam, że nie tędy jest droga.

Do sprawy odniosła się również Alicja Dobrowolska, Członek Zarządu Powiatu Augustowskiego, wskazując na znaczenie inwestycji dla rozwoju miasta oraz kontekst pozyskanych środków.

— To inwestycja, która realnie otworzy tę część Borek i włączy ją w całość miasta. Przypomnę, że środki na ten cel zostały już zabukowane – potwierdzał to były marszałek Artur Kosicki. Dlatego dziś pojawia się pytanie: czy ktoś chce te pieniądze przeznaczyć gdzie indziej? Trudno nie odnieść wrażenia, że mogą być potrzebne komuś innemu niż dla Augustowa.

W trakcie spotkania głos zabierali również mieszkańcy. Jedna z uczestniczek zwróciła uwagę na praktyczny wymiar planowanej inwestycji.

— Nie ma co tu kryć, kładka jest potrzebna. Jak ludzie wracają z koncertów, to jest mnóstwo osób i ciężko się przemieścić. Dzięki niej można by szybciej przejść, zwłaszcza dla starszych to byłoby duże ułatwienie.

Do sprawy odniósł się także Wiceburmistrz Filip Chodkiewicz, który podkreślił znaczenie zaangażowania mieszkańców i nagłaśniania sprawy.

— Jeśli my nie powiemy głośno i nie będziemy powtarzać, że mamy prawo na swojej ziemi rządzić się według swoich zasad, robić inwestycje, które nam, mieszkańcom są potrzebne, to faktycznie pan profesor Musiuk i jego koledzy będą blokować. Jeśli nie będziemy jasno mówić o tym, że mieszkańcy mają prawo do realizacji potrzebnych inwestycji, takie projekty mogą napotykać kolejne przeszkody. Dlatego ważne jest, że dziś tu jesteśmy i wspólnie zabieramy głos. Cieszę się, że są obecne media. Mam nadzieję, że ta sytuacja zostanie zauważona i uwzględniona w dalszych decyzjach. Także szanowni państwo, razem musimy zaprotestować stanowczo przeciwko tej blokadzie ze strony konserwatora.

Do sprawy odniósł się również Robert Hanisz z Podlaskiej Rady Biznesu, który przywołał swoją wcześniejszą rozmowę z wojewódzkim konserwatorem zabytków.

— Muszę powiedzieć, że z racji mojej funkcji w Podlaskiej Radzie Biznesu miałem trzy miesiące temu okazję spotkać się z wojewódzkim konserwatorem zabytków. W rozmowie, przy okazji, pojawił się temat Kanału Augustowskiego i tej kładki. Z tego, co pamiętam, konserwator sam powiedział, że problemem jest wieża, która w jego ocenie może dominować nad zabytkiem, jakim jest kanał. Gdyby nie ten element, nie miałby zastrzeżeń do samej kładki.

— Taką informację usłyszałem bezpośrednio. Jeśli będzie trzeba, jestem gotów to przypomnieć – również osobiście.

Podczas protestu pojawiały się również głosy dotyczące potrzeby bezpośredniego dialogu z konserwatorem zabytków.

— Chodzi o to, że konserwator zabytków siedzi w Białymstoku i podejmuje decyzje o Augustowie. My, jako mieszkańcy, prosimy, żeby przyjechał na miejsce i wytłumaczył się ze swoich decyzji – dlaczego są takie, a nie inne.

Sprawa budowy kładki nad Nettą pozostaje nierozstrzygnięta. Ostateczna decyzja należy do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku, a jej wydanie będzie miało kluczowe znaczenie dla przyszłości tej inwestycji.