Robię to na co mam ochotę i to co czuję – ale łatwo nie jest. Rozmowa z Leszkiem Sobolewskim

By / 3 tygodnie temu / Kultura / Brak komentarzy

W czerwcu 2017 roku, na parę dni przed debiutem autorskim i aktorskim Leszka Sobolewskiego rozmawiałem z nim po raz pierwszy. Ponownie spotkaliśmy się przed trzema dniami tzn. 1. marca br.

Minęło kilka dni od naszej rozmowy i nadszedł czas żeby napisać krótka relację z tego spotkania. Czy po kilkunastu miesiącach od pierwszego spotkania Leszek Sobolewski nadal ma takie optymistyczne nastawienia do życia i tego czym się zajmuje? Czy wciąż jest „człowiekiem, który zaczął spełniać swoje marzenia”?, jak sam siebie wtedy określił.

Po paru dniach od naszej rozmowy, co do odpowiedzi na drugie z postawionych pytań odpowiedź brzmi, tak. „Robię to na co mam ochotę i to co czuję” – te słowa Leszka Sobolewskiego są nadal aktualne, a tym czymś jest teatr, aktorstwo i pisanie. Jest w trakcie realizacji kilku projektów scenicznych, nawiązuje kontakty ze środowiskami teatralnym w kraju i zagranicą, wystąpił w kilku szkołach i placówkach kulturalnych. Najnowszym pomysłem jest organizacja wydarzenia z udziałem znanych ludzi sceny teatralnej. Miałoby ono poza spełnieniem artystycznym Leszka przysłużyć się promocji Augustowa w taki właśnie sposób. – Teatr przez duże T – zdaniem Leszka Sobolewskiego – mamy przede wszystkim w Warszawie i Krakowie, jednak mógłby zaistnieć on i w mniejszej formie i w Augustowie. Zainteresowanie spektaklami augustowskiego Teatru Res Humanae potwierdza, że jest to właściwy kierunek.

I w ty miejscu pojawi się odpowiedź na pierwsze pytanie związane z optymistycznym nastawieniem do życia i tego czym się zajmuje Leszek Sobolewski obecnie. W trakcie rozmowy przebijała się nutka zmęczenia tym, co jest nieco bagatelizowane przez ludzi chcących zajmować się twórczością artystyczną na szerszą skalę. W zaciszu pracowni malarskiej, atelier fotograficznego, czy w przytulnym pokoju przy klawiaturze komputera, te problemy pozostają poza. Jednak były one od czasów ery starożytnej. Mecenat artystyczny funkcjonował od tysiącleci. Był może bardziej bezinteresowny i dyskretny od dzisiejszego sponsoringu, ale prawda jest taka, że artyści nie mogli bez niego funkcjonować, jeżeli chcieli aby ich twórczość została zauważona. Przynajmniej na początku drogi. Do tego miejsca dotarł chyba Leszek Sobolewski. Nie ukrywał w naszej rozmowie, że stara się o wsparcie innych osób.

Przypomniałem sobie słowa z pierwszej sztuki Leszka Sobolewskiego – „Daj czas czasowi”. Ja kończąc dopiszę od siebie – i działaj!

Bart.

W pokazie wykorzystano zdjęcia autorstwa Leszka Sobolewskiego. Część zdjęć przedstawia prace własne autora, a inne stanowiące inspirację do jego twórczości.

Zostaw komentarz

Twój adres e mail nie zostanie opublikowany