209 dni – tyle trwa oczekiwanie na uzgodnienie projektu kładki pieszo-rowerowej nad Nettą przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Temat inwestycji był głównym punktem konferencji prasowej zorganizowanej dzisiaj przez Burmistrza Miasta Augustowa.
Spotkanie odbyło się w siedzibie Urzędu Miejskiego. Mirosław Karolczuk – Burmistrz Miasta Augustowa mówił o przeciągającej się procedurze administracyjnej, możliwym sporze prawnym oraz alternatywnym planie wykorzystania środków finansowych, które pierwotnie miały zostać przeznaczone na budowę kładki.
Jak podkreślano podczas konferencji, wniosek o uzgodnienie projektu został złożony 15 października ubiegłego roku. Do tej pory miasto nie otrzymało jednak oficjalnej decyzji konserwatorskiej. Burmistrz odniósł się także do medialnych wypowiedzi dotyczących możliwej negatywnej decyzji.
– Wojewódzki konserwator zabytków rozmawia ze stronami postępowania za pośrednictwem mediów. Mówi dziennikarzom, że wyda negatywną decyzję, a ja tej decyzji na swoim biurku, żeby się z nią zapoznać, nie mam. Nie mam tej decyzji na swoim biurku, żeby polecić przygotowanie odwołania od tej decyzji i walczyć o jej umorzenie, o jej zlikwidowanie, o jej zmianę po to, żeby kładka mogła powstać.
W trakcie spotkania wielokrotnie powracał temat oczekiwań mieszkańców wobec inwestycji. Według władz miasta budowa przeprawy nad Nettą od lat pojawia się w rozmowach z mieszkańcami i jest jedną z najbardziej wyczekiwanych inwestycji infrastrukturalnych w tej części Augustowa.
– Mieszkańcy marzą o kładce nad Nettą, śnią o niej od prawie 30 lat. Bardzo tego oczekują i praktycznie co tydzień przy rozmowach z mieszkańcami słyszę, że ta kładka mieszkańcom Augustowa się należy, że tej kładki chcą.
Burmistrz poinformował również, że miasto przygotowuje alternatywny scenariusz na wypadek dalszego blokowania inwestycji. Chodzi o około 60 milionów złotych zarezerwowanych wcześniej dla Augustowa w ramach środków unijnych.
Jak przekazano, już pod koniec października do Zarządu Województwa Podlaskiego skierowano pismo dotyczące możliwości przeznaczenia tych środków na inne zadania infrastrukturalne związane m.in. z bezpieczeństwem mieszkańców.
– 15 października złożyliśmy wniosek o uzgodnienie konserwatorskie, a pod koniec tego samego miesiąca do zarządu województwa skierowałem pismo, które mówi, że jeżeli nie będzie kładki, to mam plan B. Mam plan polegający na tym, że te 60 mln zł pozostanie w Augustowie, że nie zostanie dla nas odebrane. Plan, który wskazuje i który pozwala przeznaczyć te środki na inny priorytet polityki unijnej, na CP3, na budowę infrastruktury ogromnej o podwójnym przeznaczeniu. Taki wniosek do zarządu województwa złożyłem 29 października. Procentuje to, że mamy w swoich szufladach projekty, które można wyciągnąć i zastosować. Chodzi przede wszystkim o to, aby te pieniądze, podkreślam raz jeszcze, nie przepadły, żebyśmy mogli złożyć projekt zamienny, ten, o którym wspomniałem.
Mirosław Karolczuk zapowiedział jednocześnie, że miasto nie rezygnuje z walki o budowę kładki i zamierza podejmować dalsze kroki prawne w celu zmiany ewentualnej negatywnej decyzji konserwatorskiej.
– Zamierzam doprowadzić do zmiany tej decyzji niekorzystnej dla tej inwestycji i prędzej czy później uzyskać pozwolenie na budowę, nawet jeżeli będzie wymagało to czasu. Wiem, pewnie trzeba będzie znaleźć inne źródło finansowania dla tej inwestycji, ale o tą kładkę upominają się mieszkańcy. Staram się dotrzymywać swoich obietnic, swoich deklaracji.
Na zakończenie spotkania Burmistrz zapowiedział kolejną konferencję prasową, podczas której mają zostać przedstawione szczegóły dotyczące alternatywnego wykorzystania środków finansowych zarezerwowanych wcześniej dla Augustowa.
Autor: Augustów.org