NA CO DZIŚ REALNIE MOGĄ LICZYĆ FRANKOWICZE?

Media rozpisują się o wygranych kredytobiorców we frankach. Jak wyglądała ich sytuacja wcześniej, a jak teraz? Zapraszam do krótkiego podsumowania.

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Angelina S

Tak naprawdę, choć kredyty hipoteczne we frankach stały się popularne w 2006 roku, to dopiero po dekadzie frankowicze ruszyli do sądów. Oczywiście wcześniej zorientowali się, że z ich kredytami jest coś nie tak, że banki nagięły prawo, ale dopiero pamiętny czarny czwartek, stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, a potem Trybunału Sprawiedliwości UE w ich sprawach sprawiły, że zaczęli walczyć o swoje.

Teraz już nikt nie ma wątpliwości, że prawo stoi po stronie kredytobiorców. Wspierają ich instytucje państwowe, które dotychczas na tym polu bardzo zawiodły. Nie potrafiły ochronić interesów konsumentów, co dobitnie potwierdził raport NIK z 2018 roku. Za łatwo i bez należytej edukacji banki przyznawały kredyty we frankach szwajcarskich podczas największego boomu trwającego od 2006 do 2010 roku.

Dziś już nawet 95% frankowiczów wygrywa w sądach, jak podawał niedawno portal dziendobry.tvn.pl. Są na fali, a przecież jeszcze przed pamiętnym wyrokiem TSUE z października ubiegłego roku to zwykle oni przegrywali, i to sromotnie. Na szczęście Rzecznik Finansowy twierdzi, że nie wszystko stracone, w ręku przegranych znajduje się bowiem narzędzie skargi nadzwyczajnej. Również, ci którzy już spłacili swój kredyt, mogą walczyć o stwierdzenie nieważności umowy, bo ta nie przedawnia się nigdy.

Dziś właściwie jedyną wątpliwością, która nie została jeszcze w pełni rozwiana, jest roszczenie banku – żądanie o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału w przypadku unieważnienia umowy. Rzecznik Finansowy i prezes UOKiK uważają, że to bezzasadne, bo trudno kogoś ukarać i pozwolić mu jeszcze czerpać korzyści z tej kary.

Rzecznik Praw Obywatelskich także wyraził się na ten temat, zajmując stanowisko w sprawie państwa Dziubaków, których dotyczyło orzeczenie TSUE. Mianowicie w przypadku stwierdzenia nieważności umowy kredytobiorca powinien zwrócić bankowi wypłacony kapitał, bez żadnych dodatkowych kosztów, bank zaś wszystkie wpłacone raty i inne opłaty. Nie ma tu mowy o wynagrodzeniu za korzystanie z kapitału. Trzeba jednak uczciwie dodać, że nie wszyscy podzielają te opinie…


Wanda Sielewicz, doktorantka o dyscyplinie prawo Uniwersytetu Warszawskiego, magister prawa francuskiego o specjalizacji: francuskie i europejskie prawo biznesowe Uniwersytetu w Poitiers. Jest również z wykształcenia ekonomistą – ze specjalizacją w zarządzaniu finansami. Jej specjalizacja to odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszne pozbawienie wolności osób represjonowanych z powodów politycznych w latach 1944-1989. Jej najnowszy projekt, skupia się na pomocy frankowiczom.

|Angelina S

Jeden komentarz

  • imię20. Paź, 2020

    Podoba mi się to, ze cała sytacja się wreszcie odwróciła. Go, go Frankowicze!

Zostaw komentarz

Twój adres e mail nie zostanie opublikowany